
No cóż, jak wszyscy moi znajomi wiedzą, jestem fanem Realu Madryt. Już od ponad dziesięciu lat, i wcale nie jest mi przykro z tego powodu, że od 7miu nie mogą przebrnąć wyżej w drabince Ligi Mistrzów. Po żadnej z ich porażek ani przez myśl mi nie przeszło, ażeby zwątpić w nich, w ich potencjał, w ich wielkość. Wielu mam znajomych, tak zwanych 'sezonowców' dopingujących zespoły 'na fali' - dziś Manchester zdobył trofeum LM więc jestem jego wielkim fanem, jutro zdobędzie Barcelona, a przecież każdy wie, że to ich uwielbiam najbardziej! Takie majaczenie, brak określenia złości mnie, ale nie na tyle żeby im to w perfidny sposób wypominać. Jeżeli kogoś uwielbiam, dopinguję, robię to z całego serca, nie odwracam się plecami, gdy się nie wiedzie. To nie chodzi tylko o Real, czy też całą piłkę nożną, takich przykładów jest mnóstwo. Zwycięstwo reprezentacji w piłce nad Portugalią i historyczny awans na ME. Tuż po tym tytuły w prasie "Bohaterowie", "Leo cudotwórca!", a kibice piali z zachwytu. Co z tego? Po pierwszym meczu na Euro wyglądało to już zupełnie inaczej ... Do tej pory mam wrażenie, że wszyscy spodziewali się zdobycia tytułu mistrza... A Małysz? Tutaj jest to samo, w sezonie 2000/01 wybił się, powoli stawał się tym kim jest teraz - wielkim czempionem. Wygrywając kryształową kulę trzy sezony z rzędu wpoił do głowy 'sezonowcom', że tak już będzie zawsze, nie ważne czy będzie miał 40, 50 czy 100 lat. Wielce się zdziwili gdy po trzecim tryumfie w PŚ w skokach nie było kolejnego z rzędu, odwrócili się od niego, zostali tylko najwierniejsi, Ci co zawsze dopingują "SWÓJ ZESPÓŁ", "SWOJEGO SPORTOWCA"... Paweł Kukiz zaśpiewał wtedy "Pieśń o Małyszu", jeden wielki sarkastyczny utwór o tej całej beznadziejnej sytuacji wśród kibiców. Niektórzy 'mniej kumaci' nawet zarzucali Kukizowi, dlaczego tak obsmarował Adama, no cóż :) Potem przyszły kolejne sukcesy, kolejna kryształowa kula, mistrzostwa świata, olimpiada, kibice znowu się odnaleźli, ale przecież oni zawsze dopingują.... No cóż ja jednak pozostanę tych którym dopinguję od dzieciństwa, tak jak w piosence kibiców lokalnej drużyny A-klasowej "Czy wygrywa czy nie, ja i tak kocham cię, i na dobre i na złe w moim sercu Skora jest" - notabene przerobiona z pieśni kibiców Zagłębia, ale co tam :) Ave!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz